Z uwagi na bardzo dużą ilość maili z zapytaniem gdzie można kupić książkę POLA LASKA

Informujemy, że jest dostępna w wielu Warszawskich księgaraniach, zarówno w tych dużych jak i mniejszych.

Na terenie kraju książkę można zakupić w sieci sprzedaży empik - zarówno w salonach jak i przez internet.

http://www.empik.com/pola-laska-czyli-upadek-czwartej-kosci-pospolitej-rzeczy-stern-alef,prod57868465,ksiazka-p

 


obrazek

Glosuj Teraz!!!  

 www.alefstern.pl/tablica.html

Już dziś wybierz swoją przyszłość.

Do Drugiej Tury zakwalifikowały się 4 okładki.

Oddaj swój glos z uzasadnieniem!!! Zagłosuj na Tablicy!!!

Na okładkę kolejnej powieści Alefa Sterna  

-  z serii Operacja K.  pt.  Ostatni Lot.

Wynik wyborów Prywatna Komisja Wyborcza ogłosi 27 czerwca.

 

 

SUPER LASKA Z DOBRYM POSAGIEM

 

Z Alefem Sternem, autorem „Poli Laski”, wywiad o literaturze, mediach i polityce przeprowadziła Aleksandra Berkieta.

 

Kim jest Alef Stern?

Alef Stern jest  młodym, zadowolonym ze swojego życia mężczyzną, który wie, czego chce. Gotuje, pierze, prasuje. Czasem coś napisze. Zrezygnował z cierpienia za miliony i z oglądania telewizji. Każdego dnia budzi się z uśmiechem i z uśmiechem kładzie się do łóżka.

Fascynuje się nadal niedocenionym polskim futurystą Anatolem Sternem? Docieka istoty fantazmatycznego „Alefa” z opowiadania Borgesa?

Cenię twórczość Anatola Sterna. Chociaż ten awangardzista nie miał wielkiego wpływu na moją twórczość. Odnośnie pseudonimu – podobnie jak i samej książki – wielość interpretacji i nawiązań jest nie tylko mile widziana, lecz także polecana.

Do czego w „Poli Lasce” potrzebne Ci są nawiązania do innych tekstów? Dzieło nie może bronić się na gruncie rzeczywistości, którą samo tworzy?

Zauważ, że odwołuję się w książce do motywów, które są bardzo bliskie polskiej literaturze i polskiej mentalności. Często pojawiający się motyw matki, cała plejada wątków romantycznych, typowo polski katastrofizm – przecież to dla nas charakterystyczne. Rany, kule, rozerwane koszule – o, popatrz blizna, ojczyzna.

„Pola Laska” niczym intertekstualna powieść-worek Witkacego ma łączyć te tematy, pokazywać je czytelnikowi, wchodzić w nimi w polemikę i interakcję?

Kiedy postanowiłem napisać powieść, całą tematykę ułożyłem sobie w głowie. Od wielu lat uważałem, że literatura powoli się kończy, że przyszłościowym środkiem wyrazu jest kino, a teraz – internet. Cały czas zastanawiałem się, jak skonstruować formalnie książkę, by oddała ducha czasu i mogła się obronić przed upływem czasu. Nie chodziło mi o podsycanie naszych narodowych mitów, ale chciałem napisać o sprawach dla nas ważnych w sposób, który może zainteresować dzisiejszego czytelnika wychowanego z jednej strony na dobrej literaturze, ale z drugiej – również na żółtych gazetach, internetowej papce i całym zasobie kultury masowej, z której czerpię na równi z kulturą wysoką. Zresztą te linie podziału dawno już się zatarły i są tylko liniami umownymi.

Fragmentaryczna forma i melanż fabularny to tylko eksperyment literacki?

Zabiegi formalne stosowane w „Poli Lasce” to nie tylko ukłon w stronę czytelników lubiących eksperymenty formalne znane choćby z dokonań grupy OuLiPo. Zauważ, że tę książkę można czytać tradycyjnie, jako medium papierowe, w którym znajduje się szereg odniesień do innych dzieł. Planuję jednak tę intertekstualność rozszerzyć i uzupełnić internetowym wydaniem „Poli Laski”. Przy pisaniu przyświecał mi zamysł, żeby „Pola Laska” była zapętlonym mechanizmem losowym, w którym ostateczną wersję ustala czytelnik. Wiadomo, że tradycyjną lekturę książki programuje kolejność jej stron. Jednak „Pola...” jest napisana w taki sposób, że można czytać jej wybrane sekwencje czy rozdziały i przy każdej próbie lektury znajdować w niej nowe sensy. „Pola Laska” to książka totalna. Materiał roboczy ma ponad 1000 stron, wybrałem z nich to, co tworzy z niej spójną całość.

Alefie, Umberto Eco stwierdził niedawno dosadnie, że Internet jest idiotą. Ty jednak planujesz oddać temu „idiocie” swoją powieść.

Internet jest cudownym wynalazkiem i świetnym narzędziem, który jednak należy wykorzystywać z rozmysłem. To człowiek jest inteligentny, Internet jest idiotą w rękach drugiego idioty.

Nie boisz się, że budując tak wyrafinowaną i intertekstualną konstrukcję, ocierasz się o bełkot?

Nie. Gra z konwencją literacką, sposób mówienia i przedstawiania zdarzeń, także mnogość narratorów (jednym z nich jest papuga) – to przecież nie tylko eksperyment formalny, lecz także przeniesienie na karty powieści tego, co nas otacza. Mam na myśli medialną papkę, którą serwują nam codziennie media, chaos informacyjny, w którym trudno się już rozeznać. Bo ludziom można wmówić wszystko. Jeśli podamy do informacji publicznej wiadomość, że kura nie może znieść jajka, to dla większości będzie to news. A jeśli odpowiednio wiele razy powtórzymy w kilku mediach, to może nawet wydarzenie tygodnia. O którym zapomnimy, skupiając się na tym, że ktoś wyprodukował supermocne prezerwatywy dla jeży.

Ten bełkot medialny przeniosłem na karty powieści, dlatego czasami wątki się rwą. Ta książka to taki zapping, skakanie z kanału na kanał i ze strzępków informacji budowanie sobie wyobrażenia o świecie.

Warto o tym przypominać, edukować społeczeństwo. Jeden z moich czytelników określił moją twórczość jako skrzyżowanie stylu Masłowskiej ze stylem  Ziemkiewicza. Nie jest to bezzasadne stwierdzenie, gdyż oboje autorów dostarcza mi doskonałej rozrywki.

Alefie, „Pola Laska” przekroczyła bezpieczną granicę literatury. Po katastrofie w Smoleńsku pojawiły się głosy, że przewidziałeś tragedię w książce.

Tak, pojawiły się nawet cytaty z książki i wyliczenia świadczące o tym, że na jej kartach przewidziałem to, co się stało. Sprawa jest jednak nieco innej natury. Przez kilkanaście lat zajmowałem się polityką i wnikliwie poznałem jej mechanizmy, w tym także mechanizmy manipulacji, które nieodzownie się z nim łączą. Zauważ, że takie katastrofy się już zdarzały i to wielokrotnie. Katastrofa samolotu w Lesie Kabackim, wypadek iła, w którym zginęła Anna Jantar, śmigłowca z premierem Millerem na pokładzie… Chaos proceduralny i informacyjny, który towarzyszył tym zdarzeniom pokazuje pewną ignorancję, niekompetencję ludzi władzy. W dodatku zauważ, że tupolewy to samoloty, którymi latają polscy politycy, a są serwisowane w Rosji, z którą od dawna nie mamy dobrych stosunków. Musiało dojść do katastrofy – do szeregu katastrof – żeby zauważyć w tym problem, ta prowizoryczność jest bardzo polska. To, że „Pola Laska” odnalazła się w tej tragicznej rzeczywistości, to naturalna kolej rzeczy. Przypuszczałem, że przy każdej większej katastrofie ta książka zacznie żyć własnym życiem. I naprawdę nie trzeba być Nostradamusem, żeby taki scenariusz przewidzieć. Takie kryzysowe scenariusze potrafią napisać studenci nauk politycznych, o pisarzach science fiction nie wspominając.

Nie każda praca studencka czy powieść science fiction w tak dużym stopniu pokrywa się z rzeczywistością.

Orson Welles pod koniec lat 30. zaadaptował na potrzeby audycji radiowej „Wojnę Światów” Herberta Georga Wellsa. Słuchacze wpadli w panikę, bo byli przekonani, że to reportaż z inwazji Marsjan na Ziemię. Welles przetestował działanie mediów w sytuacji kryzysu. Ja chciałem postąpić podobnie.

Twoje przeczucia były wynikiem racjonalnej analizy czy intuicji pisarskiej?

Oba te czynniki miały niebagatelny wpływ na ostateczny kształt książki. Co do samej katastrofy, warto zwrócić uwagę nie tylko na tło krajowe, które jest nadal eksploatowane w mediach, lecz także na tło międzynarodowe. To, że po katastrofie nastąpiła nagła zmiana w stosunkach polsko-rosyjskich, wszystkich teraz dziwi. Mnie – nie. Za działaniami politycznymi zawsze przecież idą interesy gospodarcze. Nikomu nie opłaca się już najeżdżać czołgami na dany kraj, wojny mają charakter ekonomiczny. Zauważmy, że parlament ukraiński przegłosował kilka dni po katastrofie to, że armia czarnomorska zostaje na Krymie do 2035 roku. Nikt nie protestował, choć jest to ewidentne działanie w interesie rosyjskim a nie ukraińskim. Dlaczego? W tym samym mniej więcej czasie podpisano kontrakt na dostawę broni z Rosji do Wenezueli. Wenezuela jest krajem, który ma duże złoża ropy i opiera się dość mocno polityce amerykańskiej. Nie zdziwi mnie, jeśli Amerykanie przeniosą swoje działania zbrojne z Iraku i Afganistanu do Wenezueli. A co z dostawami gazu? Czy premier Tusk tuż po katastrofie nie podpisał z premierem rosyjskim umowy o dostawie gazu do Polski? Byłoby to mało racjonalne, biorąc pod uwagę fakt, że w podobnym okresie Minister Spraw Zagranicznych leci do Stanów na spotkanie NATO, a przy okazji podpisuje w imieniu rządu RP kontrakt na wydobycie przez Amerykanów łupków gazowych. Z jednej strony kupujemy gaz od Rosji, z drugiej strony sprzedajemy własne złoża. Jeśli to jest prawda, to robimy na tym bardzo zły interes. A odpowiedzialni za ten stan rzeczy winni ponieść odpowiednie konsekwencje swoich czynów, zaniechań, działań.

W twojej książce samolot upada cztery razy, za każdym razem z innej przyczyny.

Rzeczywiście są cztery upadki, które tak naprawdę są jednym upadkiem. Bo w „Poli Lasce” jest kilka rodzajów śmierci. Ale sprowadzających się do jednej śmierci. Śmierci narodu Polskiego, którego moim zdaniem już nie ma. Upadek kości, motyw, który stanowi kanwę „Poli Laski”, dręczy mnie od dawna. Jego ślady znalazłem niedawno w notatniku sprzed piętnastu lat. Już wtedy pisałem, że kość jest podłużna i wykonana z blachy i ze szkła. Wtedy też wymyśliłem sobie postać Chomika. W jednej z wersji, którą pisałem, Chomik zostaje prezydentem. Być może jest to analogia do satyrycznego „Polskiego ZOO”, w którym bracia Kaczyńscy byli chomikami. Gdy zacznie się te fakty kojarzyć, to mnie samego przeraża, jak bardzo są one spójne, w jak dużym stopniu pokrywają się z rzeczywistością. To, co jeszcze skrywają moje archiwa w sytuacji sekwencji ostatnich wydarzeń, zadziwia mnie jeszcze bardziej.

Inspiracje Alefa?

Nostradamus, Stary Testament, Witkacy, Mickiewicz, Wyspiański, Szekspir. Apokalipsa Świętego Jana i „Bal w Operze” Tuwima, który uwielbiam. Milton – rzeczywiście pisałem pod tym samym drzewem, pod którym Milton pisał „Raj utracony”. Okrojona lista inspirujących mnie postaci znalazła się w drugim wydaniu książki.

Co jest dla Ciebie ważne w „Poli...”?

Dla mnie ważnym rozdziałem w „Poli...” jest fragment o osobowości borderline. Bo my, Polacy, nie dość że na tą osobowość graniczną wciąż cierpimy, to na tle Europy jesteśmy tego typu pograniczem – nieco neurotycznym i zakompleksionym, podzielonym jako społeczeństwo narodem, który nie wie, w którą stronę powinien iść.

Czytelnik nie znajdzie tej odpowiedzi w Wikipedii, ale znajdzie ją w „Poli Lasce”?

Tak, właśnie dlatego napisałem tę książkę. Ma ona charakter głównie edukacyjny, informacyjny. Jako że coraz mniej ludzi czyta, wręcz obowiązkiem pisarza jest zaciekawienie czytelnika swoim dziełem. Przekonanie go do siebie. Ja to robię poprzez szyfry, gry i zabawy, które wykorzystuję. Obok informacji o języku malajalam, w „Poli Lasce” można znaleźć moje prawdziwe imię i nazwisko, grupę krwi. Informacje o tym, że jestem illuminatą, że jestem żydem, że jestem kabalistą. Czytajcie, a znajdziecie.

Alefie, ile razy odpowiadałeś na pytanie, kim jest Pola Laska?

Wiele.

Odpowiesz jeszcze raz?

Polską. To wszystkie Polski, które występują w powieści. Pierwsza, druga, trzecia, czwarta RP, PRL. A także wszyscy jej mieszkańcy. Chcę, by ludzie wreszcie pokochali siebie samych i Polskę. Bo Pola Laska nie jest brzydką panną bez posagu. Jest świetną Laska, która bez kompleksów powinna wkroczyć do Europy i zająć stosowne do swych osiągnięć i możliwości miejsce. I nie dać się źle traktować, tylko asertywnie zadbać o swoje interesy i przyszłość. Bo Pola – wręcz przeciwnie – jest całkiem ładna, i posag ma całkiem niezły. Tylko trzeba o ten posag zadbać.

A kim Ty jesteś?

Jestem pisarzem, który nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.